O wszystkim i o niczym.

Witajcie. Hejterów już nie słychać, więc blokada komentarzy chyba działa. Nadal podtrzymuję moje życzenia dla nich, niech znajdą przyjaciół, którzy odgonią ich od komputera i spotkają się z nimi, aby Ci nie musieli siać nienawiści w internecie.

Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka z dawnej klasy, ta której miałem opowiedzieć o AB/DL, ale zrezygnowałem. Standardowa porcja newsów, kto w ciąży, kto pokłócony z kim itp. Nasza znajoma ze szkoły wpadła z przypadkowym kanarem z PKP czy tam PKS, z gościem który mógłby być jej ojcem. Mnie nic do tego, ale szkoda dziewczyny, bo ona jeszcze nie wie, że te całe bycie mamą jest nieco przereklamowane i tylko ładnie wygląda na fb.

Moja największa, życiowa miłość też usilnie chce mieć już dziecko. Ma tylko 21 lat, a już chce zostać kurą domową. Gdyby wybrała mnie na swojego partnera, teraz pewnie truła by mi że chce dziecko, a ja wolałbym prowadzić luźne życie pełne przyjemności, z drugiej strony, wciąż mam jej wspomnienie w swoim sercu i cholernie mi jej brakuje.

Ostatnio coraz częściej nawiedza mnie samotność. Maczuga i Beti pracują tak, że spotkać się z nimi można tylko od eventu, Miotacz jeszcze jako tako ma dla mnie czas i powiem wam, to mnie boli najbardziej. Ta samotność. Próbuję kogoś poznać, ale Ci których lubię ja, nie są zainteresowani mną, z kolei Ci którzy nawet mogliby się spotkać, nie są zbyt interesujący. Ot kolega który nigdy nie pracował, albo taki który tylko chce spotkać się, ale u mnie i z jego znajomymi. Życie podobno miało być fajne po dwudziestce, ale z tego co zauważyłem, to kompletna ściema. Boli mnie to wszystko, bo zaraz 1,5 roku jak znów jestem sam, depresja wraca coraz szybciej, martwi mnie to że w końcu zbraknie mi sił, bo już mi ich nie wiele zostało… życzę wam takich dni, jakich ja w tym roku nie miałem – dobrych.