Brak równowagi to (chyba) powód depresji.

Witam. Mamy kolejny dzień, a mi do głowy wpadł temat na kolejny wpis. Generalnie, wszystko sprowadza się do braku relacji ABDLowej w moim życiu, ale można się nieco bardziej pochylić nad tematem. Dla wszystkich standardowa informacja – Nie podoba Ci się tematyka, nie czytaj, nie musisz. 🙂 Resztę zapraszam na „seans”.

Moje życie dorosłe jest jakie jest. Nie zarabiam milionów, ale z głodu nie umieram i na swoje potrzeby mam. Rozwijam hobby, mam przyjaciół. Życie po nowotworze to jedno wielkie ograniczenie. Większość z was popuka się w czoło i powie że się nad sobą użalam. Ilu z was przeżyło nowotwór? – Mówię o takim, który wiązał się z chemioterapiami i operacją. Jest ktoś taki? Chyba nie widzę, także czytaj dalej. 😀 Koleżanki z klasy lubiły mnie, ale żadna nie chciałaby się umówić(wiem od innych kolegów/koleżanek), bo nie jestem prosto mówiąc „ładny”. Próbowałem grać w piłkę, ale trener nawet nie dopuszczał mnie do gry. Generalnie, to ćwiczyłem sobie oddzielnie z piłką. Jeszcze kilka innych sytuacji mógłbym przytoczyć, ale po prostu nie ma to wielkiego sensu. Próbowałem spełniać różne marzenia i wszystko kończyło się tak samo. Nawet w szkole zawodowej nauczycielka powiedziała, że i tak nie wykonywałbym zawodu, bo wyglądam źle i mało który klient chciałby do mnie przyjść. Zawsze będzie ktoś gadał, że sobie wymyślam i że jest to nie prawda. Przecież osoby brzydkie mogą robić wszystko i generalnie równe szanse, szmery, bajery. Widziałeś kiedyś prezentera telewizji, który nie jest przystojnym mężczyzną? Widziałaś pogodynkę, za którą nie oglądaliby się faceci, gdyby wyszła na ulicę? Jeśli nadal masz swoje zdanie o równości „chorszych” i zdrowszych, to sam się okłamujesz. Byłem lepszy w piłkę od niejednego kolegi, a mimo to nie dano mi szansy, byłem zaangażowany, a nie pozwolono mi spróbować. Gdzie są te równe szanse? Są tutaj? A może pod łóżkiem…? Jesteśmy dorosłymi ludźmi, bądźmy szczerzy. Liczą się najładniejsi. Moje dorosłe życie jest normalne. Przeżyłem piekło fizyczne, przeżyłem piekło psychiczne. Dzisiaj sobie żyję. Marzenia… przeminęły, ból pozostał, ale nauczyłem się z tym żyć. Taka jest moja rzeczywistość. Ja zachorowałem jako dziecko, ktoś zachoruje na starość, tak działa świat. Akceptujmy życie takie jakie jest, ale nie bójmy się powiedzieć na głos, życie nie jest sprawiedliwe, nie wszyscy mają równe szanse, a Ci którzy to mówią, kłamią.

Co do dziecięcego życia, to tutaj mamy kompletny zanik mięśnia. Swojego ABDL nie za bardzo mogę już rozwijać. Patrząc nawet na proste i fizyczne elementy. Przewijanie się samemu nie daje przyjemności, robienie sobie herbaty i picie jej z butelki nie umywa się do przygotowanej przez kogoś butelki z ciepłym płynem, no i najważniejsze, sam się do snu nie utulisz. Jako dorosły, mogę sobie podejmować kolejne projekty, jako dziecko, jestem kompletnie zatrzymany. Mogę kupić kolejne ubranka, ale to nic nie zmieni. Mogę tylko nabywać, ale gdybym miał najlepszy na świecie pokoik, to on nie będzie miał żadnej wartości, jeśli będę w nim sam. Porównać to mogę to spotkania z moją pierwszą mamą. Na pierwszym spotkaniu, zakładała mi zwykłą, białą pieluchę szpitalną i było to piękne, bo widziałem jej uśmiech, czułem jej dobro. Na drugim spotkaniu, tym na którym wszystko się skończyło, zakładała mi ABU Little Pawz i nie było porównania. Piękny, kolorowy pampers nie dał mi żadnej radości, bo czułem że coś jest nie tak. Zabrakło uśmiechu, ciepłego spojrzenia, szczerego uścisku, gdy było już po wszystkim. Staram się walczyć sam ze sobą, każdego dnia próbuję opracowywać jakieś plany, rozmyślam nad tym co będę robił, aby obrać jakieś cele w życiu. Nawet jeśli marzę o czymś, to kompletnie nie wierzę w to marzenie. Po prostu nie wierzę, zawsze jest ten głos z tyłu głowy, który otwarcie mówi Ci „Daj sobie siana, przecież wszystkie twoje marzenia kończą się tak samo. A pamiętasz…?” Nie każdy wie jak to jest. Niektórzy z was czytają ten post, a potem pójdą uściskać drugą połówkę, inni będą snuć wielkie plany, które już powoli zaczęli realizować. Każdemu z was życzę takiego życia, jakiego ja nie miałem i żebyście dawali szansę tym, których tak staracie się okłamywać dobrymi słowami o tym jakie życie będzie piękne. Wiele lat temu powiedziano mi że będzie dobrze, mam 22 lata, czekałem kolejny rok i jakoś tego nie widzę. Powiem wam szczerze, że powoli tracę siłę. Beznadziejność życia ciągnie się, nie pamiętam dnia w którym spotkałoby mnie coś dobrego, a przecież wszystko notuję w pamiętniku, więc nic by mi nie umknęło. Ale przecież, ja sobie tylko wymyślam…

Dobre 10 tematów przed nami, wszystkie zapisane w zeszyciku. Zachęcam do komentowania i pisania pw, aczkolwiek nie chamskich i darujcie sobie teksty o psychologach. 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s